poniedziałek, 21 stycznia 2013

Coś o muzykach...


„Wokaliści i muzycy to najbardziej zdeterminowani i odważni ludzie na świecie. W jednym tylko roku radzą sobie z większym odrzuceniem niż większość ludzi w ciągu całego życia. Każdego dnia mierzą się z finansowym wyzwaniem wynikającym z bycia freelancerem, z brakiem szacunku tych, którzy uważają, że powinni zabrać się za jakąś prawdziwą robotę i ze strachem o własną zawodową przyszłość. Każdego dnia muszą ignorować fakt, że to czemu poświęcili życie, może się okazać bańką mydlaną. Z każdą nutą napinają się emocjonalnie i fizycznie, ryzykując krytykę i osąd. Z każdym mijającym rokiem, wielu z nich patrzy jak rówieśnicy osiągają kolejne kamienie milowe normalnego życia - samochód, rodzinę, dom, oszczędności na koncie. Dlaczego? Ponieważ muzycy i wokaliści są gotowi poświęcić całe życie dla chwili, w której melodia, tekst, akordy, interpretacja poruszą duszę słuchacza. Wokaliści i muzycy to istoty, które skosztowały nektaru życia w tym krystalicznym momencie, gdy ich twórczy duch wylał się na słuchaczy i dotknął serc. W tym momencie są bliżej magii, Boga i doskonałości niż ktokolwiek inny. I w głębi serca wiedzą, że to właśnie jest warte poświęcenia choćby i tysiąca żyć.” 
- David Ackert, LA Times

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Po prostu MUSE...

  Krótka historia poznania z Muse...... odbyło się to całkiem niedawno... fakt - słyszałam ich wcześniej. Jednak nigdy nie zgłębiłam dokonań muzycznych, pod którymi się podpisują. Aż przyszedł czas koncertu w Łodzi. Decyzja udziału w tym wydarzeniu była trochę pochopna, spontaniczna, ale co tam ! Poszłam...Basiu dziękuję ! koncert - fenomenalny... tego co się działo trudno tak naprawdę opisać... wszystko dopracowane, czasami miałam wrażenie, iż momentami nastąpił swoistego rodzaju przerost formy nad treścią. Niemniej jednak koncert wywarł na mnie ogromne wrażenie, i dość długo utrzymywała się we mnie dawka pozytywnej energii po nim. Już po tym wydarzeniu zapoznałam się z ich najnowszą płytą The 2nd LawNie wszystkie utwory mnie porwały, ale niektóre są warte uwagi.
I oczywiście mam też swoje perełki...

  Z czym warto się zapoznać z tej płyty to przede wszystkim numer ją otwierający......Supermacy zwłaszcza jego początek... Panic Station - piękne brzmienie basu, chyba dlatego tak lubię ten utwór. Trochę spokoju daje Animals. Ale przejdźmy teraz do dwóch numerów, które cenie sobie najbardziej. Unsustainable w linku poniżej...na koncercie brzmi rewelacyjnie....



Oraz utwór, ktory znowu leci u mnie w słuchawkach ....dla mnie idealny pod każdym względem. Numer jeden z całej płyty....

czwartek, 3 stycznia 2013

The Cinematic Orchestra - Ma Fleur... i ...

To Build a Home - pierwszy utwór, który usłyszałam. Zaciekawił on mnie na tyle, iż sięgnęłam po całą płytę. Doznania jak najbardziej pozytywne. Każdy utwór jest swoistą kontynuacją poprzedniego, delikatnie przygotowując Cie na następną podróż w krainę dźwięków.  Na płycie jedenaście kompozycji bardzo  przyjemnych.. I wśród nich perełka - numer As The Stars Fall. Utwór trochę jakby nie pasował do całej płyty, dlatego tak bardzo mnie zauroczył.  Zaciekawiona sięgnęłam po ich wcześniejsze dokonania i trafiłam na  Every Day.... płyta zebrała pozytywne recenzje, więc dlaczego nie miałabym zapoznać się z nią osobiście? I jakaż jest moja refleksja? Przyznam się, że w trakcie słuchania przenosiłam się zupełnie nowy muzyczny wymiar, stworzony jakby specjalnie dla mnie...Evolution...Everyday....Każdy dźwięk idealnie się uzupełnia, tworząc mały muzyczny wszechświat. Wspaniała nu-jazz'owa formacja z elementami elektroniki...Jestem oczarowana ...